Wielki czas podnieść do góry głowę i napisać co się dzieje. Blog jest przede wszystkim po to, by mobilizować do zmian, do pracy nad sobą, porządkowania wewnętrznego chaosu (jeśli taki się pojawia). A pojawił się. Trudno, żeby mogło być inaczej jeśli fakty są sprzeczne, a informacje niepewne.
Kończąc odchudzanie i robiąc się już bardzo szczupłą (są oczywiście dużo szczuplejsi - chodzi o moje możliwości i wyobrażenia o sobie) przyśnił mi się sen.
Idę sobie ścieżką, a obok mnie zauważam - krasnoludek. Szczupły, z jeszcze szczuplejszą czapeczką. Nagle kładzie się obok ścieżki i mówi - Nie będę już dalej szedł! Jestem głodny! Nie mam siły!!
- Krasnoludku - mówię - wstawaj, idziemy dalej!
- Nie! Nie będę szedł! - uderza pięścią o ziemię.
Po chwili daje się jednak przekonać i daje mi rękę, żeby iść dalej.
Co sobie pomyślałam jak się obudziłam? Ho! Ho! Coś jest na rzeczy.
Czekamy. Mijają dni. Czas się wydłuża. Kręci mi się w głowie... Robimy w końcu test.
Pokazuje negatywny. No, to już wiadomo! Bzdury jakieś! Fanaberie. Mrzonki. Złudne nadzieje.
Mijają dni. Trzeba iść do lekarza. On wszystko wyjaśni.
Badanie - Nie proszę pani. Nie sądzę. Nic nie widać. Dla pewności zrobimy badanie z krwi. Jutro wynik. Myślę sobie - To już jasność. Wiadomo. Wynik to tylko formalność. Emocje opadają. Idziemy na bzdurny film, żeby odreagować - "Siostra mojej siostry". No, może daje trochę do myślenia. Ale niesmaczny.
Uff, w każdym razie wiemy.
Wynik następnego dnia przeczy wszystkiemu co usłyszeliśmy i pomyśleliśmy wczoraj. Cieszymy się, kolejny raz zmieniamy kierunek naszego myślenia. Rozmowa z lekarzem znów zamąciła nam w głowach - poczęło się, ale to niekoniecznie ciąża. Co?? To już paranoja!!! Musimy zaczekać do przyszłego tygodnia i zrobić jeszcze raz badanie z
Właśnie dzisiaj mam zrobić to badanie. Tylko, że od niedzieli źle się czuję i jeśli to rzeczywiście ciąża, to powinnam zrobić coś więcej niż tylko brać progesteron i nie podejmować wysiłku fizycznego. A w pracy naglą pewne problemy... Trzeba zacisnąć zęby i jeszcze poczekać. Znów poczekać.
W naszym życiu było podobnych chwil niemało. Każda ciąża przynosiła wiele problemów. Marzyliśmy o dużej rodzinie. Mamy dwie córki. Kilkoro dzieci w niebie... Ostatnie, do którego poczęcia przygotowywaliśmy się parę miesięcy sprawdzając poziomy hormonów, poczęło się dwa lata temu. Od początku było wspomaganie hcg w zastrzykach. I kicha.
Są pewne marzenia, których nie udaje się zrealizować, choć próbuję.
Po co te nowe nadzieje???
Z przeraźliwą autentycznością pozdrawiam
E
wtorek, 11 września 2012
poniedziałek, 10 września 2012
czwartek, 6 września 2012
Pokręciłam się trochę w kółko. Pojeździłam tą samą trasą... Już mam pozwolenie. Wyłania się wyjazd. Trochę pociemniało, mgła ograniczyła widoczność... Ale kierunkowskaz - w prawo. Skręcam. Droga chyba podobna do tej co przedtem. Jeszcze mglisto, więc nie wszystko widać. Jadę dalej... Czekam aż się przejaśni :)
E.
E.
środa, 5 września 2012
poniedziałek, 3 września 2012
Wróciliśmy po okresie wakacyjnym z działki do domu. Jestem bardzo zadowolona z tego lata i organizacji czasu wolnego, o czym już pisałam. Wyjazdów jakiś specjalnych nie było oprócz pobytu tygodniowego nad naszym morzem. Jeszcze nie wszystko na półkach tak jak trzeba. Jedyne co, to zrobiłam rewolucję na półkach z moimi ubraniami. Większość z tego, co nosiłam wisi na mnie. Kilka rzeczy przypadło młodszej córce, która jest z nas trzech najpotężniejsza :), a resztę do wora i póki co pojedzie na działkę. Nie mogę uwierzyć, że ma się nie przydać :((. Czasem myśląc o sobie zapominam, że jestem b. szczupła. Dopiero lustra, czy uwagi innych przypominają mi o tym. Czy moje wewnętrzne "ja" wyszczupleje?? Kiedy to się stanie??
Wczoraj biegaliśmy. Po biegu zmęczenie, ale też takie wewnętrzne odprężenie i satysfakcja. Lubię biegać!!!
Mąż mówi: "Ale Ty się zmieniasz!" :)))
E.
Wczoraj biegaliśmy. Po biegu zmęczenie, ale też takie wewnętrzne odprężenie i satysfakcja. Lubię biegać!!!
Mąż mówi: "Ale Ty się zmieniasz!" :)))
E.
Subskrybuj:
Posty (Atom)